Kim jest sceptyk?

27.09.2013

Jestem sceptykiem. Albo racjonalistą.

Tak szczerze, to nie podoba mi się żadne z tych określeń. „Sceptyk” kojarzy mi się ze zrzędzącym cynikiem, „racjonalista” z kolei brzmi zbyt formalnie, wydaje się unosić kilka centymetrów nad ziemią, z binoklem wciśniętym w oko. I tak źle, i tak niedobrze.

„Sceptycyzm”, w odróżnieniu od „sceptyka”, brzmi całkiem dobrze. Pomaga w życiu, oszczędzając czas i pieniądze (gdy nie pójdę na pokaz garnków za kilka tysięcy złotych, zaoszczędzę i jedno, i drugie). Najbardziej jednak pomaga oszczędzać zdrowie, co w jakimś stopniu oznacza oczywiście oszczędność pieniędzy. W Polsce – choć nie tylko tutaj – grasują hordy przedsiębiorczych ludzi gotowych sprzedać innym ludziom przeróżnego sortu medykamenty, co do których można być pewnym jednego: nie działają. W dodatku kosztują pół majątku. Znaczy, można być pewnym dwóch rzeczy: że nie działają, że sporo kosztują, że mogą zaszkodzić… Zaraz, to już trzy rzeczy.[1]

Brian Dalton i Michael Shermer zrobili krótki film o tym, co oznacza być sceptykiem. Lubię obu panów, więc siłą rzeczy podoba się też ich wspólne dzieło. Był tylko pewien problem: film jest po angielsku. Problem „był”, bo dołożyłem polskie napisy i już problemu nie ma. Żeby życie było takie proste.

Prośba: znajdziecie tam fragment, w którym Brian wspomina bryczkę, ruch prohibicyjny i Grovera Clevelanda. Jeśli kto ma pomysł jak to zgrabnie przenieść do polskich realiów, niechże skontaktuje się ze mną.[2]

Z góry dziękuję.

[1] Nikt się nie spodziewa hiszpańskiej inkwizycji!

[2] Imię, potem kropka, potem nazwisko, potem małpa, potem gmail kropka com.